 |
Podstawowym dylematem nauki europejskiej, nie tylko naszym, polskim, jest to, że dysponujemy wysoko postawionymi badaniami podstawowymi prowadzonymi w uniwersytetach na poziomie światowym, a jednocześnie gospodarka nasza, również unijna, charakteryzuje się niskim wskaźnikiem innowacyjności w porównaniu do wskaźnika innowacyjności np. w USA. Zjawisko to często jest określane jako naukowy paradoks europejski. W trójkącie wiedzy bowiem, na który składają się badania, edukacja i innowacyjność, najsłabszym ogniwem, czy też elementem jest właśnie innowacyjność, której skuteczność zależy od dobrze funkcjonującej gospodarki rynkowej, od edukacji na wysokim poziomie, od właściwie prowadzonych badań naukowych, a także od polityki dotyczącej własności intelektualnej. Każdy z tych w/w elementów należałoby przeanalizować w sposób krytyczny. |
Po drugie: słabym ogniwem, chociaż nie najsłabszym, jest zła struktura kształcenia na poziomie uniwersyteckim, co niestety owocuje zbyt małą ilością inżynierów oraz specjalistów w zakresie nauk ścisłych oraz nadmiernie rozbudowaną edukacją w dziedzinach quasi-ekonomicznych.
I wreszcie trzeci element trójkąta wiedzy - badania. Winny one być bardziej innowacyjne, tj. wynikać z aktualnych potrzeb dyktowanych globalnymi wyzwaniami. A te wyzwania dotyczą energetyki z punktu widzenia zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego, dotyczą zmian klimatu, zdrowia, zwłaszcza w związku ze starzeniem się populacji, dotyczą informatyki ze szczególnym uwzględnieniem szybkości przepływu informacji, wpływu informatyki na organizację życia społecznego itd.
Taką ogólnie można postawić zarówno nauce polskiej, jak i europejskiej diagnozę. Znając tę diagnozę należy oczywiście zadać pytanie o środki zaradcze, które UE podejmuje.
Podstawowym środkiem zaradczym jest tworzenie wspólnej przestrzeni badawczej, bowiem ona lepiej pozwoli wykorzystać efekt synergii po ostatnich rozszerzeniach Unii Europejskiej, a także może zwiększyć prawdopodobieństwo opracowania innowacyjnych rozwiązań.
Kolejny środek zaradczy UE, to rozbudowa specjalistycznej infrastruktury badawczej w oparciu o fundusze pomocowe oraz kredyty z EBI. Chodzi o to, że w dzisiejszych czasach tworzenie wysokospecjalistycznych warsztatów badawczych jest niezwykle kosztowne i trzeba zerwać z dotychczasową praktyką powielania w różnych miejscach podobnych warsztatów badawczych. U nas np. często się zdarza, że uczelnie wyższe rozwijają podobne laboratoria, argumentując to potrzebami edukacyjnymi.
Wielu młodych europejskich naukowców w ramach tego, co byśmy określili drenażem mózgów, szuka miejsca realizacji swoich planów naukowych w USA, bowiem tam znajdują się te wysoce wyspecjalizowane ośrodki, dysponujące najnowocześniejszą aparaturą oraz jej specjalistyczną obsługą, co umożliwia tym młodym ludziom samorealizację. Celem tego planu rozbudowy specjalistycznej infrastruktury w ramach UE jest stworzenie konkurencyjnych dla tych amerykańskich ośrodków. W parze z tym musi nastąpić wzrost mobilności pracowników naukowych, szczególnie tych młodych, w obrębie samej UE. W związku z tym planowane są takie rozwiązania, jak: 1.regulacja problematyki socjalnej tych ludzi na poziomie europejskim, a także
2. europejski paszport naukowca, ułatwiający zwłaszcza osobom z krajów trzecich, przemieszczanie się pomiędzy poszczególnymi ośrodkami specjalistycznymi.
Niewątpliwie sprzężenie ze sobą obu tych w/w tendencji, tj. rozbudowa wysokospecjalistycznej infrastruktury oraz poprawa mobilności przyspieszy rozwój nauki, wdrożeń i edukacji, a zatem zwiększy prawdopodobieństwo pojawienia się innowacyjnych rozwiązań naukowych.
Do dość specyficznej infrastruktury badawczej można zaliczyć budowany na terenie południowej Francji reaktor ITER (International Experimental Reactor), a także Międzynarodową Stację Kosmiczną oraz europejski system nawigacji satelitarnej - Galileo.
Kolejnym działaniem na poziomie UE było utworzenie Europejskiego Instytutu Innowacji i Technologii. Do miejsca, w którym ten Instytut miał powstać, aplikował również Wrocław. Zdecydowano, iż jego siedzibą będzie Budapeszt, zaś sam Instytut będzie zatrudniał ok. 60 osób, zajmujących się głównie sprawami organizacyjnymi. Wokół Instytutu będą powoływane tzw. Wspólnoty Wiedzy i Innowacji (WWiI), składające się z jednostek badawczych, przedsiębiorstw produkcyjnych oraz uniwersytetów, zaś decyzja o ich powołaniu będzie dokonywana w oparciu o opinie niezależnych ekspertów.
Bardzo istotne dla rozwoju wspólnej przestrzeni badawczej jest pozyskiwanie zdolnych specjalistów z krajów trzecich, bowiem w UE brakuje ok. 600 tys. pracowników naukowych, tj. osób z wyższym wykształceniem. Tak więc, Unia Europejska broni się z jednej strony przed drenażem mózgów głównie przez USA, ale sama chciałaby, by do Unii z krajów trzecich napłynęło jak najwięcej młodych, zdolnych pracowników naukowych. Często zwracano uwagę na to, by nie zaszedł nadmierny drenaż mózgów wewnątrz samej UE i by nie doszło do nadmiernego odpływu naukowców z nowych krajów unijnych do krajów starych.
W związku z tym, że przedstawiciele starych krajów unijnych w ocenie ośrodków badawczych na terenie UE posługiwali się określeniem tzw. centrów doskonałości, co rzecz jasna mogło spowodować pewną asymetrię w przyszłych planach finansowych, przedstawiliśmy swoistą przeciwwagę dla tych centrów w postaci platform technologicznych. Przykładem takiej platformy jest "platforma czystego węgla".
Ponieważ w UE głównym pracodawcą są małe i średnie przedsiębiorstwa, ważnym problemem stało się prowadzenie badań na rzecz tych przedsiębiorstw, które z jednej strony są zbyt małe, aby w ramach własnych struktur prowadzić kosztowne badania, a także często nie są członkami wyższych struktur gospodarczych, takich np., jak izby gospodarcze. Dla nich opracowano system finansowania w oparciu o fundusze pozyskiwane ze zwolnień podatkowych.
Generalnie rzecz biorąc, UE postuluje wszystkim krajom członkowskim zwiększenie wydatków na naukę do 3% PKB. Istnieją kraje, tak jak Szwecja czy Finlandia, w których te wydatki na naukę znacznie przekraczają 3, a nawet 4% PKB. Nic dziwnego, że i konkurencyjność gospodarki tych krajów jest bardzo wysoka, wysokie są również środki na fundusze socjalne.
Ostatnio przeprowadzono śródokresową analizę 7. Programu Ramowego i jak wynika z dyskusji w odpowiedzialnej za ten program komisji należy w jego ramach zlikwidować nadmiernie obciążenia administracyjne oraz niezwykle dużą ilość kontroli.
Jakie wnioski mogą wypływać m.in. z tych dotychczasowych trendów polityki naukowej w UE?
Sądzę, że po pierwsze: należy ułatwić tworzenie się tematycznych konsorcjów badawczych, najpierw na poziomie krajowym, a następnie w oparciu o partnerów z UE i krajów trzecich.
Po drugie: trzeba zwiększyć liczbę (listę) polskich ekspertów opiniujących zarówno granty w ramach programów europejskich, jak i powoływanie wspólnot wiedzy i innowacyjności (WWiI).
Po trzecie: należałoby zwiększyć zdecydowanie środki z krajowego budżetu na naukę zgodnie z postulatami UE, a w pierwszym rzędzie na kontakty z zagranicą ułatwiające tworzenie się konsorcjów. Są to pieniądze przeznaczone na delegacje ułatwiające kontakty.
Po czwarte: należy ściśle określić polskie specjalności. Moim zdaniem są to szeroko rozumiana nanotechnologia, wspomniane już przeze mnie technologie czystego węgla, niewątpliwie liczne dziedziny medycyny, nauki o Ziemi itd. itp.
Nauka polska, która przez wiele lat była niedofinansowana i która w obszarze nauk zwłaszcza tych stosowanych, podlegała procesowi degradacji w miarę jak niektóre dziedziny (branże) przemysłu były likwidowane bądź prywatyzowane w oparciu o właściciela zagranicznego. Doświadczyły tego takie m.in. dziedziny, jak budownictwo okrętowe, metalurgia i wiele innych, w których sukcesywnie likwidowano zakłady doświadczalne i biura projektowe.
Dziękuję za uwagę. |