 |
Zbliża się szczyt klimatyczny w Kopenhadze gdzie UE chce przeznaczyć miliardy na ograniczenie emisji CO2. Tymczasem coraz większa liczba naukowców twierdzi ze to aktywność słońca, a nie CO2 odpowiada za globalne ocieplenie. Jednocześnie fiaskiem zakończył się szczyt FAO, gdy z głodu umiera codziennie 10 tys. osób, w tym co 6 sekund jedno dziecko. Czy UE nie myli celów i środków i zamiast walczyć ze skutkami ocieplenia (w tym także z nieurodzajem i głodem) i rozpoczyna najdroższa w historii ludzkości walkę z wiatrakami? |
W zupełności zgadzam się z konkluzją zawartą również w powyższym pytaniu. Uważam, ze w świecie liczącym ponad 6 mld ludzi każde ekstremalne oddziaływanie środowiska (huragany, powodzie, tsunami, susze, pożary lasów, itp.) wywołują dyskusje na temat zmian klimatu i konieczności ich zahamowania. CO2 jest oskarżany o to, że jest czynnikiem sprawczym tych zmian, jako jeden z gazów cieplarnianych. Spośród 2 hipotez, z których jedna mówi o tym, ze zmiany te są spowodowane czynnikami naturalnymi, zaś druga obwinia za to człowieka, bardziej wiarygodna naukowo, bo oparta na liczniejszych i bardziej prawdopodobnych przesłankach jest oczywiście hipoteza pierwsza. Nie wyklucza to jednak faktu, że w jakimś minimalnym stopniu na zmiany klimatu również oddziaływują ludzie, zwłaszcza na skutek wylesiania. Nie może to upoważniać polityków do podejmowania ważkich decyzji, które mogą załamać naszą cywilizację.
Wspomniane ekstremalne zachowania się pogody na świecie wymaga natychmiastowej ingerencji; trzeba walczyć z suszą, trzeba odchodzić od monokultury leśnej, budować systemy irygacyjne i na to potrzebne są pieniądze, ogromne pieniądze, a nie na walkę z mało prawdopodobną, hipotetyczną przyczyną, jaką rzekomo ma być antropomorficzny wpływ CO2 wytworzonego przez ludzi i przemysł.
2. Mimo że wyrok Trybunały Praw Człowieka w Strasburgu w sprawie krzyża we włoskiej szkole nie dotyczy innych krajów, dyskusja na temat krzyży rozgorzała także w Polsce. Prosimy o opinię w tej kwestii?
Kwestia zawieszania krzyży w miejscach publicznych wiąże się z bardzo delikatną sferą uczuć ludzkich. Mnie osobiście to nie przeszkadza, ale istnieje grupa innowierców oraz ludzi niewierzących, którzy tego symbolu nie odbierają jako martyrologię człowieka, ale jako akt im wrogi. Sądzę, że w państwie świeckim symbole religijne w miejscach publicznych mogą wisieć za zgodą wszystkich użytkowników tych miejsc, ale wyłącznie za zgodą. Moja opinia w tej sprawie jest oczywiście subiektywna, gdyż sam jestem ateistą i nie chciałbym, by problem krzyża był wykorzystywany zarówno przez wierzących, jak i niewierzących do walki ideologicznej. Miało to bowiem często miejsce w przeszłości w moim kraju i prowadziło do podziałów społecznych. Pragnę stwierdzić, że zawieszanie krzyży w takich miejscach publicznych, jak Sejm, Senat czy inne urzędy państwowe oraz licznych miejscach takich, jak szpitale itd. zostało jednak przeprowadzone w Polsce bez jakiejkolwiek dyskusji, w sposób jednostronny, bez zasięgania opinii społecznej. |